PODZIAŁ
Po tej stronie telewizora z kanapą i piwem na stoliku jesteśmy normalni zaś zamknięci kuracjusze w domach wariatów za to są gorsi bo nienormalni. Ich leczymy. Telewizor się uśmiecha gębą pewnej pięknej pani, co tabletki nam każe połykać pełnymi garściami.Jedzmy ich więcej, wciąż lecząc nowe dolegliwości, a tamci są gorsi bo tamtych zamknięto. Wariaci szkodzą nam, odizolowani są niegroźni.
A jaki syf zostawili wam w głowach wasi rodzice? Czy to w czasach kiedy jedynym ogólnie dostępnym lekarstwem była wódka kupowana w melinie?
ROZDZIAŁ
Mój przyszywany stary stwierdził w korespondencji do mnie że wychował kanalię, Nie wiem czy da się to wyleczyć, Będę poszukiwał lekarstwa na tą kanalizację. Skanalizowałem swoje poglądy, Do rynsztoka spuściłem wszelkie wraże wspomnienia.
Gdyby moich starych leczyły tabletki a nie wódka to może nie napierdalali by się w przerwach na leżenie pod drzwiami, Może nie przychodziła by do nas nauczycielka historii z mojej podstawówki na lekcjach msząc za to że nie dopiła do końca lub też popchnięta spadła ze schodów.
W świecie bez tabletek idąc drogą rozumowania moich rodziców, którzy wpadli na pomysł że szantażując swoje dzieci zafundują im one dom z basenem na południu Francji. Powinienem właśnie leżeć na podłodze w kuchni pod piecem na węgiel we własnych sikach lub też zarzygany.
ZŁE WYCHOWANIE
Dzieciaki teraz mają łatwo, poskarżą się policji ta zabierze starych na przesłuchanie a dzieciaki do rodziny zastepczej, lub tez pogrozi paluszkiem że tak nie wolno, czasami tez przyjedzie wóz transmisyjny telewizji by było co puszczać w przerwie pomiędzy reklamami lekarstw i maści. A u mnie w domu milicjanty a później te same policjanty spożywały alkohol wraz z innymi, licznymi gośćmi.Byłem więc bezpieczny,
Kanalią nie stałem się z dnia na dzień. początki bywały trudne decyzja nie kupowania na kredyt wódki z węgierskiego spirytusu do mycia narzędzi chirurgicznych u Ruskiej, kończyły się celnym strzałem w pysk i zmianą decyzji, Bo cóż było robić? Nie było na to lekarstwa. Słusznie więc twierdzi się w strefach ustawodawczych że alkohol szkodzi a alkoholików należy leczyć. najlepiej pigułkami bo ich większe ilości wraz z wypitym spirytusem salicylowym, co go kupowałem w kiosku do “garbowania skór” wywoływał większy amok i barwniejsze wspomnienia których nie sposób się pozbyć do dziś.
SZMACIARZ
Kim więc mogę być jak nie kanalią pozbawionym skrupułów znajduchem, plującym na własną rodzinę na publicznym internecie?
PRZESTAWIAMY ZWROTNICĘ

W zasadzie mam to w dupie. łatwiej jest wyrzucić z siebie obrzydły obraz rodziców niż wpadać w wir smutnych wspomnień obarczać się winą i wstydem. Pluję na to! Takie jest moje wytłumaczenie.
o do szmaciarza, to zapomniana w Polsce instytucja na kołach w drewnianym wozie, Pan przez wieś jadący i krzyczący “szmaty butelki skóry!” nawet dało się uzbierać na światełko odblaskowe sprzedawane w klubie RUCH, za te wszystkie butelki częściej całowane niż własne dzieci. Mozna było też dostać w twarz batem za czepianie się wozu.