Nocna cyfryzacja winem.

Bohaterem dzisiejszego odcinka jest wino za 2,50 i aparat cyfrowy.
Moje małe zadupie, wszędzie wiszą tablice czegoś zakazujące, najczęściej zabawy piłką i picia wody z fontanny. Poza tymi drobnymi niedogodnościami wszelkie inne zachowania są dozwolone i mile widziane. Miasteczko można obejść krokiem wężowym w koło ile tylko się zechce wąska uliczką pomiędzy cuchnącymi zbutwiałym drewnem kamieniczkami. Mamy tu muzeum w którym nie byłem i nie będę się ośmieszał. Mamy LOTTO niedzielne do wygrania telewizor i inne niezbędne człowiekowi gadżety. Jest też pchli targ, ale z powodu zimna i spadającego tu o zgrozo śniegu nikt nic na nim nie sprzedaje. jest też nieczynna linia kolejowa z dworcem i jego zepsutym zegarem. No i most nad rzeką.
Pochwaliłem się, chandra po rodzince mi przeszła, kot dostał nogę z obiadu. Więc postanowiłem się przejść z moim małym przyjacielem panem winem.

Na początku zamgliło mi zacieki Garfieldem.

na romantycznej pokrytej lodem ławeczce zmarzła mi dupa i nie mogłem pić z fontanny ani grać w kosza

w zakamarkach czaili sie komuniści

więc postanowiłem się pomodlić wraz z towarzyszem

w końcu bogi się na ścianie wyświetlili

a mysz tej nocy nie przeżył

a może przez niego mam takiego kaca, kaca za 2,50
END

Opublikowano Uncategorized | 6 komentarzy

Pory roku się zmieniają.

A koty nigdy.
Zawsze głodne i natarczywie wpatrujące się w przestrzeń za szybą. Czy da się nauczyć kota kraść damskie torebki? O tym przekonamy się wkrótce. Tymczasem to co zielone z lodówki to z serca.

Opublikowano Na wygnaniu | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Zjedz te tabletki kochanie!

PODZIAŁ
Po tej stronie telewizora z kanapą i piwem na stoliku jesteśmy normalni zaś zamknięci kuracjusze w domach wariatów za to są gorsi bo nienormalni. Ich leczymy. Telewizor się uśmiecha gębą pewnej pięknej pani, co tabletki nam każe połykać pełnymi garściami.Jedzmy ich więcej, wciąż lecząc nowe dolegliwości, a tamci są gorsi bo tamtych zamknięto. Wariaci szkodzą nam, odizolowani są niegroźni.
A jaki syf zostawili wam w głowach wasi rodzice? Czy to w czasach kiedy jedynym ogólnie dostępnym lekarstwem była wódka kupowana w melinie?
ROZDZIAŁ
Mój przyszywany stary stwierdził w korespondencji do mnie że wychował kanalię, Nie wiem czy da się to wyleczyć, Będę poszukiwał lekarstwa na tą kanalizację. Skanalizowałem swoje poglądy, Do rynsztoka spuściłem wszelkie wraże wspomnienia.
Gdyby moich starych leczyły tabletki a nie wódka to może nie napierdalali by się w przerwach na leżenie pod drzwiami, Może nie przychodziła by do nas nauczycielka historii z mojej podstawówki na lekcjach msząc za to że nie dopiła do końca lub też popchnięta spadła ze schodów.
W świecie bez tabletek idąc drogą rozumowania moich rodziców, którzy wpadli na pomysł że szantażując swoje dzieci zafundują im one dom z basenem na południu Francji. Powinienem właśnie leżeć na podłodze w kuchni pod piecem na węgiel we własnych sikach lub też zarzygany.
ZŁE WYCHOWANIE
Dzieciaki teraz mają łatwo, poskarżą się policji ta zabierze starych na przesłuchanie a dzieciaki do rodziny zastepczej, lub tez pogrozi paluszkiem że tak nie wolno, czasami tez przyjedzie wóz transmisyjny telewizji by było co puszczać w przerwie pomiędzy reklamami lekarstw i maści. A u mnie w domu milicjanty a później te same policjanty spożywały alkohol wraz z innymi, licznymi gośćmi.Byłem więc bezpieczny,
Kanalią nie stałem się z dnia na dzień. początki bywały trudne decyzja nie kupowania na kredyt wódki z węgierskiego spirytusu do mycia narzędzi chirurgicznych u Ruskiej, kończyły się celnym strzałem w pysk i zmianą decyzji, Bo cóż było robić? Nie było na to lekarstwa. Słusznie więc twierdzi się w strefach ustawodawczych że alkohol szkodzi a alkoholików należy leczyć. najlepiej pigułkami bo ich większe ilości wraz z wypitym spirytusem salicylowym, co go kupowałem w kiosku do “garbowania skór” wywoływał większy amok i barwniejsze wspomnienia których nie sposób się pozbyć do dziś.
SZMACIARZ
Kim więc mogę być jak nie kanalią pozbawionym skrupułów znajduchem, plującym na własną rodzinę na publicznym internecie?
PRZESTAWIAMY ZWROTNICĘ

W zasadzie mam to w dupie. łatwiej jest wyrzucić z siebie obrzydły obraz rodziców niż wpadać w wir smutnych wspomnień obarczać się winą i wstydem. Pluję na to! Takie jest moje wytłumaczenie.
o do szmaciarza, to zapomniana w Polsce instytucja na kołach w drewnianym wozie, Pan przez wieś jadący i krzyczący “szmaty butelki skóry!” nawet dało się uzbierać na światełko odblaskowe sprzedawane w klubie RUCH, za te wszystkie butelki częściej całowane niż własne dzieci. Mozna było też dostać w twarz batem za czepianie się wozu.

Opublikowano Na wygnaniu | Otagowano , | 7 komentarzy

wariatoskop

Drogi Mikołaju. Wiem że w przerwie pomiędzy świątecznej zajmujesz się kopaniem grobów. To byś wypytał jakiegos znanego zmarłego fotografa jaki aparat z guzikiem kupić by nie były to zmarnowane pieniądze. Bo wiesz Mikołaju, święta świętami a prawdziwych fotografów jak na lekarstwo. A że nie mogę znać się na niczym więc nie znam się i na fotografii. Tyle obrazków mi ucieka. No mam je w głowie ino trzeba je stamtąd wydobyć.

bo czy to jadę samochodem

czy szukam chmur w górach i muchomorów pomiędzy skałami

lub też szukam nowego domu

zbierając się w myślach do zbierania złomu

ryj wystawiając na nieznośne warunki atmosferyczne
Apeluję do Mikołaja. Ty stary dziadu, zajmij się czyms pozytecznym i nie chcę od ciebie prezentów ty teskowa marionetko. Przynieś mi zwłoki fotografa, sam se z nim pogadam.

Opublikowano trupem zawiewa | Otagowano , , , | 5 komentarzy

To nie jestem ja.

Nie ma mnie, nie istnieję. Wpadłem w otchłań czarnych, smutnych myśli. W głębi siebie samego miotam się o ściany dzielące mnie od przeznaczenia, Kiedy ten mur runie zobaczę początek i koniec tęsknoty, zostawię je za plecami. Dookoła mnie świat który co dzień zmienia kolory, bezlistne drzewa, migotające morze, zachody słońc czerwienią liżące nieliczne obłoki. Na tle ciemno niebieskich gór, kiedy gwiazda już na niebie a wciąż ciepłe powietrze pamięta promienie słoneczne. Przebywam obszary od morza do gór i do swego cichego zakątka, gdzie nie dzieje się nic. Codziennie niby to samo odliczanie dat, marnowanie czasu życia, a jednak w duszy bije źródło upartej pracowitości. Nie poddaję się, nie patrzę w zegar, nie liczę sensu straconych bez miłości chwil.
Oddalam się co rano wśród mgieł i gęstych chmur które w nocy osiadły w dolinach, krętymi stromymi drogami dosięgam nieba i przez chwilę oślepia mnie blask wschodzącej gwiazdy. I znów w mgły aż do morza. Ze zboczy swoimi szklanymi oczami spoglądają na mnie domy, wrośnięte w karłowate krzewy, obsadzone palmami, nad zwisającymi czerwonymi skałami. Tuż nad morzem które jest takie nieme. Linia horyzontu nie przemawia do mnie i nie łapie za serce kontrastem odległych, ośnieżonych szczytów Alp.
Kiedy nie ma tu Ciebie.

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarzy

a gdy będę umierał

To do mojego domu starców przyjedzie z kapelą, równie stara co i ja Alanis Morisesette. Zaśpiewa swój przebój “Ironic” a ja poczuję się znów jak młody wilk, tęskniący za zimnem i kochający śnieg.

Zanim umrę, udam się w swoją ostatnią podróż po krainie wyobrażeń to znów będę tym kim nie dane mi było być.

A jestem życiem na budowie.

Ciepłem domowego ogniska.

I cierpkim szlakiem do wychodka.

 

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarzy

Starzy ludzie i kot na ogrodzie.

Miał być dom wariatów a mam dom starców. W zasadzie na jedno wychodzi. Wstaję przed 6 rano co straszne jest, bo wcześniej nie mogę, po pół roku z niektórą tam niedzielą wolną, wcześniej nie jarzę. Tak właśnie teraz wróciłem z pracy.
Jak jest za granicą?
Pracy opór. Można poddawać się temu upojnemu zajęciu od spania do spania, przekąszając bagietką z czymś co przypomina pasztet… Tylko skąd oni biorą tyle tłuszczu ze świni??
Śmieję się z bratem że nawet w fajkach jest porc.
Nie palę. Jeszcze tak nisko nie upadłem. A upadłem dość. Mamy dom ale wciąż bez łóżek. Budowanie drugiej Polski lepiej nam wychodzi niż kolejnym ohujałym rządom w ojczyźnie. I sory, znaczy ekskiuzy za te wyrażenia. Bo mam żal że mimo wszelkich możliwych starań musiałem precz wyjechać. Mam żal do kraiku co mi ręki nie podaje ino ją ucina.
Z taką amputacją to i na obczyźnie lżej.
A lepiej będzie, bom wróżył z kawy…
Czajnik się spalił. Wróżyć łatwiej. Więcej na powierzchni zostaje.

Miałem nie narzekać już.
Tęsknię.
A sensu nie ma, proszę nie szukać :P
Ach! Dom starców!
Śmierć odroczona.

Zalewa nas

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarzy